Majowy weekend czyli zwiedzamy Szwecję.


Wiosna, wiosna i jeszcze raz wiosna wybuchła w Szwecji cała swoją siłą. Jeszcze dwa tygodnie temu gdzieniegdzie można było znaleźć śnieg, liście nieśmiało zieleniły się na drzewach. A teraz? Wiosna w całej swojej sile zawładnęła Szwecja.

Zapowiada się piękny majowy weekend a więc ruszamy na zwiedzanie Szwecji a i  sposobność ku temu się nadarzyła Klub Miłośników Przyrody do którego należymy od kilku lat organizuje wycieczkę do Parku Narodowego Färnebofjärdens położonego na a terenie gmin Sandviken i Heby, w regionach Gävleborg i Uppsala, oczywiście w Szwecji 🙂

 

Dwie noce spędzamy w klimatycznym hostelu- przerobionych na sypialnie wagonach kolejowych- w Tärnsjö.

 

Z sobotę rano ruszyliśmy na szlak

 

_MG_0559

 

W drodze na wieżę widokową spotkaliśmy parę, która zwiedzała ten park ze swoimi psami rasy Nowofundland.

_MG_0564

Po wspięciu się na wieżę obserwacyjną naszym oczom ukazał się wspaniały widok

 

 

 

śmigłowiec opryskujący las i moczary przeciw komarom ( których w rezerwacie jest prawdziwa plaga) trochę zakłócił nam ciszę

 

_MG_0591

 

ale sokół krążący nad nami niezbyt się tym hałasem przejął

 

 

 

Stadko Bernikli Kanadyjskich też nie było przejęte powstałym zamieszaniem

 






Rozlewisko rzeki Dalälven urzeka

 

 

Przerwę na kawę mieliśmy w pięknych okolicznościach przyrody- cytując klasyka

 

Aby nie odzwyczaić się od cywilizacji zatrzymaliśmy się w Gysinge, w której kiedyś produkowano materiały wojskowe dla szwedzkiej armii.

 

Na parkingu można kupić karty wędkarskie, których cena nawet jak na Szwecję powala

20150523_114403

 

Po lekkim odpoczynku i pysznym obiedzie podawanym w tamtejszej restauracji ruszyliśmy dalej na łono natury

 

 

Jeszcze tylko mała przeprawa promem na drugą stronę rzeki

 

pr

 

i można udać się na zasłużony odpoczynek. Tym akcentem pożegnaliśmy Park Narodowy Färnebofjärden.

 

 

Zanim opuścimy Tärnsjö trzeba zrobić kilka zdjęć eksponatów umieszczonych w tamtejszym skansenie.

W niedzielę nasi przewodnicy postanowili pokazać nam w środku Szwecji… Chiny!

Najpierw myślałem, że to jakiś żart ale okazało się, że takie cuda można znaleźć i w Skandynawii. A nazywa się to Dragon Gate.

 

 

i nawet terakotowa armia czuwa w gotowości

 

 

Po tej dawce chińszczyzny pora wracać do domu gdzie trzeba zaplanować kolejny weekendowy wyjazd.